logo.png
                 
pl
pl
 
grafika
Rola i znaczenie prawobrzeżnego przedmościa obrony Warszawy

Rola i znaczenie prawobrzeżnego przedmościa obrony Warszawy

Praga niejednokrotnie w historii udowodniła swoje znaczenie jako przedmoście Warszawy. Między innymi w 1809 r. po oddaniu Warszawy Austriakom, Praga pozostała poza aktem "kapitulacji" i aczkolwiek neutralna, swą załogą trzymała w szachu garnizon austriacki, osłabiając tym samym siły austriackie w Księstwie Warszawskim.

Praga (prawobrzeżna dzielnica Warszawy) była integralnie związana ze stolicą Polski, stanowiąc pod względem operacyjnym istotny element każdego planu militarnego jaki byłby opracowany na wypadek wojny.

Należy bowiem zaznaczyć, że Warszawa jako stolica Polski i główny ośrodek polityczno-administracyjny była jednocześnie największym węzłem komunikacyjnym, w którym krzyżowały się, a jednocześnie przebiegały przez Wisłę, najważniejsze linie kolejowe i drogowe w kierunkach wschód-zachód. Czynniki te sprawiały - jak słusznie stwierdza prof. E. Kozłowski - że w wypadku wojny Warszawa z natury rzeczy była predestynowana do odegrania istotnej roli jako centralny ośrodek dyspozycyjny oraz dogodny obszar dla koncentracji i rozwijana odwodów strategicznych. W wypadku decyzji obrony środkowej Wisły Warszawa w powiązaniu z systemem fortyfikacji modlińskich mogła stanowić trwały i silny węzeł oporu.

Wojskowe, polityczne i ekonomiczne predyspozycje miasta określały niezbędną konieczność przygotowania go do długotrwałej obrony. Duży kompleks miejski i zwarta zabudowa temu sprzyjały. Uzasadniały go również geograficzne właściwości terenu, na którym była położona Warszawa, pozwalające wysunąć obronę na dalekie przedpola miasta. Niemcy planując agresję przeciw Polsce doceniały znaczenie Warszawy i w swym planie uznały szybkie jej opanowanie zbieżnymi uderzeniami z Prus Wschodnich i Dolnego Śląska jako jeden z głównych celów kampanii w Polsce wraz z rozbiciem głównych sił Wojska Polskiego w wielkim łuku Wisły.

Polski Sztab Główny w założeniach do planu obronnego (operacyjnego) "Zachód" przewidywał możliwość wycofania wojsk na linię środkowej Wisły, lecz wobec nie ukończenia prac nad powyższym planem przed wrześniem 1939 r., szczegółowa rola i miejsce Warszawy w planie wojny z Niemcami nie została uwzględniona. Stąd też nie posiadano ani szczegółowej koncepcji, ani planu obrony Warszawy.

Opracowany był jedynie w wersji daleko niepełnej plan rozproszenia ludności stolicy oraz plan obrony przeciwlotniczej biernej i czynnej. W tym celu przygotowywano prowizoryczne schrony i rowy przeciwlotnicze, a w rejonie Warszawy skoncentrowano brygadę lotnictwa myśliwskiego (Brygada Pościgowa) w sile 54 samolotów bojowych oraz 92 działa plot (74 szt. - 75 mm i 18 szt. - 40 mm). Z tego po 6 września zostało 20 szt. 75 mm i 24 szt. 40 mm. Po 15 września przybyło z wojskami 12 armat plot. Były to środki zbyt skromne dla zapewnienia skutecznej osłony przed atakami z powietrza, co potwierdziły późniejsze wydarzenia.

Dla lądowej obrony stolicy początkowo nie przewidziano żadnych sił i środków, nie przygotowując też żadnych umocnień polowych. Przy czym w założeniach brano pod uwagę, że Warszawa w zasadzie może być przez wojska niemieckie zagrożona jedynie od zachodu. Zakładano, że od północy dostateczną i skuteczną zaporą dla wroga będzie broniona linia Narwi i Bugu z silnie umocnionym rejonem Modlina. Nie brano również pod uwagę uderzenia Niemców z południowego wschodu.

Na nie przygotowanie stolicy Polski do obrony lądowej mogły mieć wpływ ówczesne poglądy, w myśl których w nowoczesnej wojnie obrona dużych miast może przynieść efekty niewspółmierne do zniszczeń i strat jej mieszkańców ze względu na niszczącą siłę lotnictwa i artylerii oraz stosunkowo długotrwałe utrzymywanie się gazów bojowych w rejonach zabudowanych. Stąd też w ówczesnych planach przeważnie rezygnowano z obrony miast na rzecz działań polowych.

Warszawa posiadała zróżnicowane warunki jeżeli chodzi o możliwości obronne. Lewobrzeżne dzielnice charakteryzowały się niewątpliwie lepszymi warunkami obrony głównie ze względu na zwartą i przeważnie wysoką zabudowę oraz jej stosunkowo dużą głębokość od przedmieść po linię Wisły. Warunki te sprawiły, że wróg nie miał możliwości prowadzenia natarcia na szerokim froncie i wykorzystania swego najsilniejszego atutu - czołgów. Ataki mogły być kanalizowane jedynie wzdłuż ulic wlotowych, natomiast obrońcy mogli zamykać kierunki najbardziej zagrożone, bezpiecznie manewrując odwodami.

Natomiast prawobrzeżna dzielnica Warszawy - Praga z Gołędzinowem, Bródnem, Targówkiem, Grochowem i Saską Kępą, stanowiąca 1/3 obszaru, zamieszkała przez 1/5 ludności stolicy, była trudniejsza do obrony ze względu na ograniczony i różnorodny charakter zabudowy. Znaczne tereny pozbawione były pokrycia i stosunkowo łatwe do sforsowania niemal po samą Wisłę. O ile sama Praga, obramowana nasypami kolejowymi, miała zabudowę dość zwartą, o tyle dosyć luźno łączące się z nią przyległości były zabudowane raczej rzadko. Na Golędzinowie, Bródnie i Targówku dominowały budowle typu podmiejskiego z dużą liczbą drewnianych domów i licznymi zabudowaniami gospodarskimi. Rozbudowujący się dopiero Grochów miał budownictwo jeszcze rozproszone, a Saska Kępa była dzielnicą typowo willową.

Taki charakter zabudowy i położenia powodował, że obrońcy Pragi musieli organizować działania kombinowane, częściowo w oparciu o zwarte zabudowania i osiedla, częściowo systemem umocnień polowych. Niemniej bez zorganizowania obrony Pragi, obrona całej Warszawy byłaby znacznie bardziej utrudniona, a straty wśród polskich obrońców i ludności cywilnej stolicy byłyby znacznie większe.

Od pierwszych godzin wojny Warszawa była atakowana przez lotnictwo niemieckie. Natężenie bombardowań niemieckich rosło, natomiast obrona polska z każdym dniem była słabsza na skutek głównie strat wśród samolotów Brygady Pościgowej, których nie było skąd uzupełniać.

Nadspodziewanie szybkie postępy wojsk niemieckich i coraz bardziej realne zagrożenie stolicy ze strony niemieckich wojsk lądowych spowodowały w dniu 3 września podjęcie decyzji przygotowania Warszawy do obrony. W tym dniu gen. Kasprzycki (minister spraw wojskowych) wydał rozkaz o obronie mostów na Wiśle i przepraw między Modlinem a Sandomierzem. Dowódcą obrony Warszawy mianowano gen. Waleriana Czumę, a jego szefem sztabu - płk. dypl. Tadeusza Tomaszewskiego.

Generał Czuma zamierzał bronić Warszawy przez zorganizowanie na jej przedpolach silnego ognia zaporowego artylerii, stworzenie ciągłej linii obrony wzdłuż zachodniego skraju miasta, obronę mostów oraz ubezpieczenie przepraw przez Wisłę na południe od stolicy. W chwili wydawania tego rozkazu nie posiadano do jego realizacji odpowiednich sił i środków, dysponując jedynie około czterema batalionami piechoty, batalionem czołgów lekkich i pięcioma dywizjonami dział polowych.

Pomimo, że o obronie Pragi jeszcze nie myślano, to w jej pasie wytyczono linie obronne, które miały przebiegać skrajem Saskiej Kępy przez Grochów, Emilianów. Utratę, Elsnerów, Targówek, Bródno i Pelcowiznę do Wisły. Na Pradze do 6 września były też rozmieszczone działa przeciwlotnicze - 28 szt. 75 mm i 2 szt. 40 mm. Po 6 września zostało 16 szt. 75 mm i 6 szt. 40 mm. Siły te nie byty w stanie odeprzeć coraz silniejszych nalotów bombowych.

Od podjęcia decyzji o obronie Warszawy, z każdym dniem rosły siły jej obrońców, drogą mobilizacji oraz zatrzymania niektórych jednostek wojskowych idących przez Warszawę na front. W przygotowywaniu stolicy do obrony, spontanicznie wzięła udział ludność Warszawy.

Do 8 września, pomimo niedostatecznych do obrony sił i środków, Warszawa została przygotowana do odparcia pierwszych ataków wojsk niemieckich. Pogorszeniu uległa obrona powietrzna na skutek wycofania części artylerii przeciwlotniczej wraz z opuszczeniem Warszawy przez sztab Naczelnego Wodza i innych instytucji centralnych (zarówno wojskowych jak i rządowych) oraz wycofania znacznie osłabionej Brygady Pościgowej na węzeł lotnisk lubelskich. Jednocześnie do Warszawy napływały oddziały i grupy żołnierzy z rozbitych dywizji armii "Łódź", wzmacniając jej obronę. Wcześniej znalazł się w Warszawie dowódca tej armii gen. Juliusz Rómmel, który w myśl rozkazu marszałka Śmigłego-Rydza objął ogólne dowództwo nad wojskami skoncentrowanymi nad środkową Wisłą i w Warszawie, a następnie stanął na czele improwizowanej armii "Warszawa".

Samoloty Luftwaffe nadal szalały nad Warszawą. Na Pradze szczególnie bombardowano zakłady "Pocisk", fabrykę liczników Drzewieckiego, dworce kolejowe: Wileński i Wschodni. 8 września w godzinach popołudniowych oddziały 4 Dywizji Pancernej znalazły się na bezpośrednim przedpolu Warszawy i z marszu uderzyły wzdłuż ul. Grójeckiej oraz Żwirki i Wigury na dzielnicę Ochota. Uderzenie zostało odparte. Nie powiodło się również dnia następnego. W wyniku polskiego uderzenia nad Bzurą, Niemcy zmuszeni zostali do wycofania części swoich sił spod Warszawy, dając obrońcom możliwość rozbudowy i umocnienia systemu obrony stolicy.

Jak słusznie stwierdza prof. F. Kozłowski, dowództwo obrony Warszawy dążyło usilnie do jak najdłuższego niedopuszczenia do zamknięcia miasta od wschodu i utrzymania bezpośredniej łączności z wojskami walczącymi na wschód od Wisły. Jednak przeważające siły 3 armii niemieckiej zmusiły polska grupę operacyjną gen. Zulaufa do opuszczenia obrony nad Narwią. Na rozkaz gen. Rómmla cofała się ona na Warszawę i w nocy z 13 na 14 września zajęła obronę na Pradze i wschodnich jej przedpolach. W ten sposób w dniu 14 września Niemcy zamknęli pierścień okrążenia wokół Warszawy siłami około sześciu dywizji. Niewielka luka istniała jedynie na odcinku północnym, gdzie obrońcy stolicy utrzymywali jeszcze łączność z Puszczą Kampinoską i Modlinem. Po zasileniu obrony Warszawy przez grupę gen. Zulaufa siły obrońców wzrosły do około 35.000 żołnierzy.

W pierwszych dniach organizacji obrony miasta wszystkie posiadane siły kierowano na odcinek zachodni jako najbardziej zagrożony. Dopiero w wyniku szybkich postępów 3 armii niemieckiej i wyjścia jej jednostek nad Narew, Bug i przedpola Modlina zmusiło dowództwo obrony Warszawy do rozbudowy pozycji obronnych na Pradze i obsadzenia ich przez pododdziały marszowe z Ośrodka Zapasowego 8 DP i 36 pułku piechoty Legii Akademickiej.

W dniu 12 września został wydany rozkaz w sprawie zorganizowania obrony Pragi z mianowaniem na jej dowódcę płk. J. Janowskiego, który w oparciu o wytyczone rubieże obronne postawił szczegółowe zadania przydzielonym mu oddziałom. Pułkownik Janowski oceniał, że nieprzyjaciel nacierający znad Narwi i Bugu oraz z rejonu Radzymina może zagrozić Pradze od północy i wschodu oraz uderzyć ewentualnie na Pragę z południa siłami, które przekroczyły Wisłę pod Górą Kalwarią. Swymi skromnymi siłami zdecydował zorganizować obronę stałą półkolem na rubieży wzdłuż toru kolejowego Praga-Północ, wschodniego skraju Dworca Wschodniego, przez Kamionek i Saską Kępę do Wisły. Jednocześnie polecił zorganizować wysunięte punkty oporu oraz rozbudować kilka pozycji wewnętrznych dla pogłębienia systemu obrony. Obrona została podzielona na dwa odcinki:

  • odcinek północny broniony przez tzw. 1 pułk piechoty Obrony Pragi - dowódca ppłk S. Milian, składający się z trzech batalionów, wzmocnionych 11 działami kalibru od 37 do 75 mm i 2 moździerzami obsadzał linię od ul. Ząbkowskiej i Kawęczyńskiej na północ po linię kolejową i Wisłę,

  • odcinek południowy od ul. Ząbkowskiej i Kawęczyńskiej na południe z Kamionkiem i Saską Kępą do linii Wisły, z wysuniętym punktem oporu w folwarku Dotrzyma, obsadzał trzy batalionowy 2 pułk piechoty Obrony Pragi, wzmocniony 8 działami 37-7 mm - pod dowództwem ppłk. S. Kotowskiego.


W odwodzie, z jednoczesnym zadaniem bezpośredniej obrony mostów Kierbedzia i Poniatowskiego, pozostał batalion 40 pp mjr. K. Alberta. Ponadto dowódca obrony Pragi dysponował dwiema bateriami armat 120 mm. Początkowo siły obrony Pragi liczyły około 4500 żołnierzy. Jednak z chwilą wejścia na Pragę grupy gen. Zulaufa, siły i środki bojowe przeznaczone do obrony Pragi poważnie wzrosły. Generał Zulauf objął dowództwo obrony Pragi jako przedmościa "Wschód" obrony Warszawy.

Dysponując stosunkowo znacznymi siłami gen. Zulauf nie ograniczył się jedynie do wzmocnienia głównej pozycji obronnej lecz wysunął na przedpole silne placówki piechoty wsparte działami przeciwpancernymi, na ogólną linię: Pelcowizna, cmentarz Bródno, Zacisze, Elsnerów, folwark Dotrzyma, Kozia Górka, Grochów, Kępa Gocławska i południowy skraj Saskiej Kępy nad Wisłą, w celu zamknięcia przewidywanych kierunków natarcia nieprzyjaciela.

Na odcinek północny wprowadzona została 20 Dywizja Piechoty płk. dypl. W. Lawicza, która miała między innymi zabezpieczyć kierunki wyprowadzające z Tłuszcza, Radzymina, Nieporętu, Dębego i Modlina, a na odcinek południowy skierowano zgrupowanie płk. dypl. L. de Laveaux (później dowodzenie objął płk F. Żongołłowicz) z zadaniem podobnym, tylko z kierunku Mińska Maz., Wólki Mlądzkiej i Otwocka.

Większość posiadanej artylerii gen. Zulauf przydzielił dowódcom odcinków, pozostawiając w odwodzie trzy dywizjony artylerii ciężkiej. Stanowisko dowodzenia odcinkiem północnym mieściło się w Dyrekcji Kolei przy Dworcu Wileńskim, a odcinka południowego - w Parku Paderewskiego. Niestety, pomimo dobrej postawy gen. Zulaufa jako dowodzącego obroną Pragi, usytuowanie przez niego swojego stanowiska dowodzenia przy ul. Nowy Świat 67 nie było rozwiązaniem najlepszym. W wypadku zniszczenia mostów na Wiśle dowódca odcinka "Wschód" był odcięty od swych wojsk.

W dniu 15 września dowództwo 3 armii niemieckiej próbowało zdobyć Pragę natarciem z marszu. Próba podjęta przez jednostki z 1 i 2 Korpusu 3 armii nie powiodła się. Następnego dnia (16 września) wojska niemieckie na całej linii obrony Pragi weszły w bezpośrednią styczność z naszymi oddziałami wysuniętymi na przedpole głównej pozycji.

Siły niemieckie "stojące" naprzeciwko obrońców Pragi były znaczne i lepiej uzbrojone. Stanowiły je początkowo między innymi: 32 Dywizja Piechoty (zluzowana około 25 września przez 217 DP), 61 Dywizja Piechoty wzmocniona 48 pp i dywizjonem 12 pułku artylerii z 11 DP. Rozporządzały one artylerią ciężką 1 Korpusu prócz artylerii dywizyjnej.

Chociaż na odcinku "Wschód" Niemcy nie podejmowali natarć na większą skalę, od 17 września przeprowadzali przeważnie ataki lokalne, które nie przynosiły większych efektów bojowych, a często kończyły się kontratakiem polskim. W zasadzie żaden atak niemiecki nie pozostawał bez odpowiedzi, chociaż możliwości wsparcia ogniowego kontrataków i wypadów pododdziałów polskich były coraz bardziej ograniczone z powodu kończącej się amunicji artyleryjskiej.

Natomiast niemiecki ogień artyleryjski stawał się dla obrońców i mieszkańców Pragi coraz bardziej dokuczliwy i z każdym dniem przynosił nowe straty ludzkie i materialne. Pomimo różnych przeciwności duch zaczepny obrońców Pragi nie malał ani na chwilę. Można bez żadnej przesady stwierdzić, że polskie działania obronne na przedmościu praskim miały charakter wzorowej obrony zaczepnej. Świadczą o tym liczne przykłady polskich wypadów, kontrataków i działań patroli rozpoznawczych, nękających wroga. Między innymi nocą na 16 września pododdział 336 pp uderzył z Saskiej Kępy w kierunku na Wał Gocławski, powodując spore zamieszanie wśród Niemców - sam niestety poniósł też duże straty.

Również 16 września część 21 pp uderzyła z rejonu Kamionka na Grochów w styk dwóch pułków niemieckiej 61 Dywizji Piechoty. Tego samego dnia także batalion ppłk. Węgrzyna wykonał uderzenie z rejonu Utraty na Grochów. Natomiast 19 września pododdział zwiadowców z 1 pp Obrony Pragi rozbił w rejonie Żerania placówkę niemieckiej 32 DP. Podobnych przykładów było wiele.

Począwszy od dnia 20 września Niemcy przystąpili do codziennych lokalnych natarć w kierunku Saskiej Kępy, folwarku Dotrzyma i Utraty (21-22 września) oraz Starego Bródna (22-23 września). Ataki te były z powodzeniem odpierane, a lokalne włamania likwidowane kontratakami i przeciwuderzeniami. Również lokalne, zacięte walki toczyły się w rejonie Zacisza, Bródna i Annopola.

Nie wszystkie wypady polskie kończyły się powodzeniem. Sporymi stratami zakończył się wypad batalionu 336 pp na Wał Gocławski w nocy z 18 na 19 września. Poległ między innymi dowódca batalionu mjr Gornicki. Wypady na Grochów i Utratę załamały się w ogniu wroga.

Po bitwie nad Bzurą znaczna część sił niemieckiej 8 i 10 armii została skierowana pod Warszawę, przygotowując się do generalnego szturmu na stolicę Polski. Ogólne dowództwo nad armiami oblegającymi Warszawę objął dowódca 8 armii gen. Blaskowitz, który 22 i 23 września wydał rozkazy do uderzenia na stolicę Polski. W myśl tych rozkazów na lewobrzeżną część miasta miało nacierać pięć dywizji piechoty (10, 18, 19, 31, 46), a na Pragę - cztery dywizje piechoty (11, 32, 61, 217). Nacierające wojska zostały wzmocnione bardzo liczną artylerią - około 70 baterii artylerii lekkiej i około 80 baterii artylerii ciężkiej oraz pododdziałami saperów i miotaczy ognia. Natarcie miały ponadto wspierać jednostki Luftwaffe z 1 i 4 Floty Powietrznej. Przygotowania nakazano zakończyć do 25 września. Następnego dnia dywizje niemieckie miały przejść do generalnego szturmu na Warszawę.

Od 22 września Niemcy przystąpili do intensywnych nalotów bombowych oraz zmasowanego ostrzału artyleryjskiego, skierowanych na urządzenia użyteczności publicznej: elektrownie, wodociągi, gazownie i centrale telefoniczne. 23 września Warszawa została pozbawiona prądu i wody. Brak tych podstawowych źródeł życia dużego miasta oraz kończąca się amunicja stawiały pod znakiem zapytania dalszą obronę stolicy. Lecz Warszawa jeszcze trwała, a nawet wykonywała kontruderzenia i wypady bojowe.

W celu uzyskania dogodniejszych podstaw wyjściowych do szturmu generalnego, Niemcy przystąpili 25 września do wstępnych działań lądowych. Działania te prowadzili głównie przeciwko lewobrzeżnej Warszawie. Nie objęły one Pragi, gdzie również w dniach szturmu generalnego (26-27 września), poza ostrzałem artyleryjskim i krótkimi wypadami z jednej i drugiej strony było względnie spokojnie.

O tym, że Praga nie będzie szturmowana gen. Zulauf nie wiedział. Dlatego oceniał, że w szturmie generalnym na Pragę weźmie udział przynajmniej 20 batalionów pierwszego rzutu. Pod swoim dowództwem, według stanu na 26 września, posiadał między innymi: 40.745 żołnierzy i oficerów, 10.744 koni, 113 dział różnych kalibrów, 82 działa przeciwpancerne i 331 cekaemów. Gdyby była wystarczająca ilość amunicji, siły te były wystarczające do odparcia znacznie liczniejszego nieprzyjaciela.

Natomiast nieuwzględnienie Pragi w planach niemieckiego szturmu generalnego na Warszawę wynikało z decyzji Hitlera, w myśl której wojska niemieckie blokujące Pragę miały tylko "prowadzić ostrzał tej części miasta, aż do czasu zluzowania przez Rosjan", którzy zgodnie z układem Ribbentrop - Mołotow z 23 sierpnia 1939 r. oraz protokołem Köstring - Woroszyłow z 21 września 1939 r. mieli zająć prawobrzeżną Warszawę.

Zgodnie z opracowanymi i wprowadzonymi w życie 17 września 1939 r. planami operacyjnymi użycia wojsk Armii Czerwonej, przeznaczonymi do wtargnięcia na terytorium Polski, prawobrzeżna Warszawa (Praga) znalazła się w pasie natarcia Frontu Białoruskiego komandarma II rangi (gen. płk) Michaiła Kowalowa. Ten zaś (w myśl dyrektyw wyższych przełożonych) zajęcie Pragi zlecił najsilniejszemu związkowi operacyjnemu Frontu Białoruskiego - Dzierżyńskiej Grupie Konno-Zmechanizowanej dowodzonej przez komkora (gen. lejtn.) Iwana Bołdina.

Komkor Bołdin miał w swej dyspozycji 15 Korpus Pancerny komdiwa (gen. mjr) Michaiła Pietrowa (2 i 27 Brygada Pancerna, 20 Brygada Zmotoryzowana), liczący ponad 500 czołgów i samochodów pancernych stanu wyjściowego, 5 Korpus Strzelecki komdiwa Aleksandra Garnowa (4 i 13 Dywizja Strzelecka), w tym dwa pułki - 101 i 119 - wyposażone w transport mechaniczny, 6 Korpus Kawalerii komdiwa Andrieja Jeremienki (4, 6, 11 Dywizja Kawalerii) oraz 21 Brygadę Pancerną płk. Aleksandra Liziukowa, wyposażoną w ciężkie czołgi T-28. Razem Grupa liczyła ponad 700 czołgów i samochodów pancernych, co czyniło zeń silny manewrowy związek operacyjny, zdolny prowadzić działania bojowe na dużą głębokość operacyjną z możliwością przełamywania silnej obrony przeciwnika, tak polowej jak i organizowanej w oparciu o pozycje stałych fortyfikacji. Wojska Grupy miały wspierać ponadto dwa pułki lotnictwa myśliwskiego, jeden pułk lotnictwa średnich bombowców i jeden pułk lotnictwa szturmowego.

W myśl planów operacyjnych wojska komkora Bołdina miały nacierać po osi: Dzierżyńsk (Kojdanów) - Nowogródek - Wołkowysk - Białystok - Warszawa. Jednak po dwóch dniach natarcia, gdy główna siła uderzeniowa Grupy - 15 Korpus Pancerny, znalazła się w rejonie na zachód od Słonimia, do czołgów zabrakło paliwa. Korpus został unieruchomiony. Dopiero na osobistą interwencję marszałka Siemiona Budionnego (który przebywał przy wojskach Frontu jako przedstawiciel Ludowego Komisariatu Obrony ZSRR) 19 września zaczęto dostarczać paliwo samolotami transportowymi. Było tego jednak zbyt mało aby uruchomić wszystkie czołgi.

Brak paliwa, opóźnienie się realizacji zadań 11 armii sowieckiej, która miała zdobywać Grodno gdzie spodziewano się dużego oporu Polaków, spowodował chwilową przerwę w realizacji zadania 15 KPanc w kierunku Warszawy. Czołgi Korpusu wbrew początkowej decyzji dowództwa Frontu Białoruskiego, decyzją komkora Bołdina zostały skierowane na Grodno (dowódca Frontu do ataku na Grodno polecił Bołdinowi skierować dywizję kawalerii a nie czołgi Pietrowa). Wobec dalszego braku paliwa, pod Grodno czołgi z Korpusu komdiwa Pietrowa zaczęty podchodzić poszczególnymi batalionami.

Spore straty (ponad 20 czołgów wyeliminowanych z walki) w walkach z improwizowaną obroną Grodna, duża awaryjność sprzętu pancernego, problemy z paliwem, wszystko to spowodowało, że Dzierżyńska Grupa Konno-Zmechanizowana chwilowo wstrzymała swój marsz ku Warszawie, koncentrując 15 KPanc między Wołkowyskiem a Białymstokiem w celu uzupełnienia paliwa, naprawy sprzętu i podciągnięcia pozostałych na trasie marszu czołgów i pododdziałów tyłowych. Tutaj do Korpusu miała też dołączyć 21 Brygada Pancerna T-28, która do działań jeszcze nie weszła, oraz 101 i 119 pułk strzelecki z 5 Korpusu Strzeleckiego, wyposażone w transport samochodowy, które (oprócz etatowej 20 BZmot.) miały osłaniać i wspomagać czołgi podczas walk na Pradze.

Po 21 września w Naczelnym Dowództwie Armii Czerwonej panowało przekonanie, że Pragi zdobywać raczej nie będzie potrzeby, bowiem zgodnie z tzw. protokołem wojskowym Köstring - Woroszyłow podpisanym w Moskwie 21 września wyjście wojsk sowieckich na wschodni brzeg Wisły w Warszawie miało nastąpić dopiero około października wieczorem. Sądzono, że do tego czasu wojska niemieckie zdobędą Warszawę, przekazując potem jej prawobrzeżną część wojskom sowieckim. Niemniej na Pragę miał wejść (w walce lub bez walki) wzmocniony 15 Korpus Pancerny komdiwa Pietrowa.

Przedłużającą się obrona stolicy Polski, której nie mogły zdobyć trzy armie niemieckie uważnie śledzono w Moskwie. Czy miała ona wpływ na decyzje Stalina zrezygnowania z tej części Polski w zamian za rezygnację Niemców objęcia swymi wpływami Litwy - tego się określić na tym etapie badań nie da. W każdym bądź razie od 25 września Stalin takie propozycje w rozmowie z ambasadorem III Rzeszy Niemieckiej w Moskwie, hrabią von Schulenburgiem, forsował. Rozmowy te zaowocowały podpisaniem w nocy z 28 na 29 września kolejnego porozumienia sowiecko-niemieckiego, sankcjonującego nowy rozbiór Polski. Prawobrzeżna Warszawa znalazła się w strefie niemieckiej. Gdyby 28 września nie skapitulowała, na pewno w kolejnych dniach byłaby przedmiotem silnych uderzeń ze strony powiększonych liczebnie wojsk niemieckich opasujących Pragę. Po prostu Hitler innego wyjścia by nie miał.

Straty obrońców stolicy były wysokie. Jak stwierdza M. Cieplewicz, wynosiły około 6.000 poległych i około 16.000 rannych żołnierzy oraz około 25.800 zabitych i kilkadziesiąt tysięcy rannych spośród ludności cywilnej. Do niewoli niemieckiej dostało się ponad 5.000 oficerów i ponad 97.000 podoficerów i szeregowców. Zniszczeniu uległo około 12% budynków.

Na Pradze straty wojska i ludności cywilnej byty o wiele niższe i według szacunkowych obliczeń nie przekraczały 12% ogólnych strat w oblężonej Warszawie. Wynikało to głównie z mniejszej niż w lewobrzeżnej Warszawie koncentracji ludności oraz lepszego ukrycia wojsk w kombinowanym systemie umocnień polowych i rozproszonych zabudowań.

Obrona Pragi umiejętnie zorganizowana w oparciu o system umocnień polowych z ośrodkami i gniazdami oporu urządzonymi w osiedlach i terenach gęsto zabudowanych, charakteryzowała się dużą elastycznością kombinowanych działań obrono - zaczepnych. Na naloty bombowe i przewagę ogniową nieprzyjaciela (zwłaszcza artyleryjską) obrońcy odpowiadali w zasadzie organizowaniem wypadów i ataków nocnych, nękając wroga ciągłą aktywnością bojową. Dzięki temu wszystkie próby nieprzyjaciela opanowania wysuniętych ośrodków oporu lub włamania się w pozycje obronne, kończyły się przeważnie polskimi kontratakami i utrzymaniem bronionych rubieży do ostatniego dnia obrony, pomimo iż na odcinku praskim Niemcy posiadali zdecydowaną przewagę tak w piechocie jak i w artylerii, nie mówiąc o stałym nękaniu obrońców nalotami lotniczymi.

Prof. dr hab. Czesław Grzelak

Wyślij link mailem
Pdf
Drukuj
Powrót
Wypowiedz się
Urząd Dzielnicy Białołęka, m.st. Warszawy
03-122 Warszawa, ul.Modlińska 197
Telefon: 22 44 38 400
Stronę odwiedziło osób:
15267311
bo_logo_baner.png
ban-konsultacje.jpg
inicjatywa baner wysuwany1.jpg
ban-mapa.jpg
ban-kontakt.jpg
ban-19115.jpg
ban-bip.jpg
ban-facebook.jpg
ban-youtube.jpg
ban-instagram.jpg